wtorek, marca 13, 2007
Skorpion ma się dobrze czyli część druga
Otóż okazuje się, że czlowiek, który był częścią naszego z Tubularkiem muzycznego życia nadal działa w branży muzycznej czyli sprzedaje płyty. W Wałbrzychu bo gdzieżby indziej. Robi się miło na duszy i zastanawiam się tylko czy robi to w tym samym miejscu co kiedyś. Kiedy ostatnio jechałem tamtędy nie widziałem już szyldu „Skorpion”, ale może ….jest tam nadal albo przeniósł się w jakieś bardziej reprezentacyjne miejsce. Przypomniało mi się jeszcze, że Pan Skorpion miał w swojej wypożyczalni kilka tysięcy płyt. To nie jest dziwne. Najciekawsze jest, że w domu miał też kilka tysięcy płyt i wiele z nich się powtarzało z tymi w wypożyczalni. Było to niesamowite dla ludzi takich jak ja, którzy mieli wtedy kilkanaście płyt. Przypomniało mi się też jeszcze, że w późniejszym czasie można było w wypozyczalni kupić płyty winylowe i niechodliwe płyty CD. Oczywiście wśród tych niechodliwych płyt CD znalażły się jakieś egezmplarze Clan of Xymox. No i jeszcze przypomniało mi się jak kiedyś Tubulraek musiał odkupić jedną z płyt (a była to składanka Erasure) gdyż raczył był wypuścić ją z rąk idąc po schodach w bloku i kiedy spadła dodatkowo w jakiś znany tylko sobie sposób zjechał na niej w stylu surfingowym. Po uzyciu jej jako deski do surfowania płyta zaczęła „skakać” w odtwarzaczu i Tubularek chcąc nie chcąc musiał udać się do pobliskiego sklepu z płytami i zakupić identyczną płytę w celu zwrócenia jej do pana Skorpiona. Nie muszę dodawać, że koszt takiej płyty dla nas w tamtym czasie to były jakieś 2 tygdonie życia w Wałbrzychu więc przez 2 tygodnie Tubularek chyba żył przyśłowiowym powietrzem. Rozmawiając wczoraj z Tubularkiem skajpicznie zgadaliśmy się i okazało się, że płyta Erasure leży u niego na półce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Pamiętam Skorpiona. Teraz mi go przypomnieliście, a w Wałbrzychu nie byłem już dawno dlatego, że mieszkam obecnie w Kanadzie. Skorpion był wspaniały. Pozdrawiam i trzymajcie się. Świetnie poczytać o Wałbrzychu, który też kiedyś był dla mnie ważny.
No ba! Tez pamietam, aczkolwiek z pozniejszego okresu, gdy wypozyczalnia juz nie istniala a zamiast niej byl tylko sklep z plytami. Tym oto sposobem odkrylem dla siebie The Pixies (ich 3 plyty z pieczatka 'Skorpion' i adresem mam do dzisiaj) i Suzanne Vega.
Prześlij komentarz