U progu nowego 2009 roku stanąłem u wrót dawnego świata.
Smagany zimnym wiatrem od Sudetów, stanąłem na szczycie Ślęży.
Promienie zachodzącego słońca wykrawały na tle czerniejącego, pełnego gwiazd nieba, zarys odległych Gór Sowich - lecz bardziej ku zachodowi patrząc, o, tam ! - na prawo ...
Przez krainę u moich stóp rozpościerającą się w blasku zachodzącego roku, pełną gwarnej teraźniejszości moje myśli pobiegły za wzrokiem ku odległemu Chełmcowi...
Wycieczka na Ślężę trzydziestego dnia w grudniu 2008 roku i moje zasłuchanie w muzykę pana Zacha Condona z formacji Beirut, szczególnie zaś w utworze "Mount Wroclai", w którym wielu - oczywiście polskich - fanów odnajduje jakieś asocjacje z nazwą "dolnośląskiego olimpu", choć nie ma na to niezbitych dowodów a sam autor nie wyjaśnił nigdzie prawdziwego znaczenia tytułu tej uroczej muzyki.
Tam na Ślęży , widząc odległe - Chełmiec i Borową, właśnie ta melodia i wypełniające ją słowa przyszły mi na myśl.
Odległe to skojarzenia: nazwa góry, tytuł utworu muzycznego, miejsca widziane z wielkiej odległości i majaczące ledwie na odległym horyzoncie, wreszcie zaś wspomnienia czasu tam spędzonego lat temu ponad już dwanaście...
Moje Idle Days...
Z drugiej strony jak się przyjrzeć grafice jaka zdobi głowną strone formacji Beirut - mam na mysli te góry co to otaczają te domki i wieże kościołów - nie jest to widok z ameryki na pewno, jakby bardziej nasz - coś jakby z Czech czy gdzieś tu niedaleko z Europy środkowej, czy...Czy nie przypomina to panoramy Sulistrowic co się u stóp Ślęzy i Raduni rozpościerają i innych okolicznych miejscowości... ? Może? Swobodne skojarzenia.