wtorek, stycznia 08, 2008

Przyjaciel wyrzucony po raz pierwszy.

Paweł's Theme

Stało się pewnego dnia,że Paweł został bez dachu nad głową. Prawie - bo gdzieś tam mieszkał. Mieszkał chyba wtedy u pani Bala-Bala - jak o niej mówiliśmy. Ten pobyt zasługuje na osobny wpis. Zostawiam go Tobie Patricku.

A może Paweł zamieszkał u pani Bala-Bala jednak później... ?
Przydarzyło się mi podówczas mieć gest i być wspaniałomyślnym wobec mojego druha , który , warto o tym wspomnieć, szczycił się znajomością biegłą języka angielskiego uzyskaną podczas oglądania w telewizorni wiadomości CNN .
Paweł wkroczył więc na me zaproszenie do przeze mnie wynajmowanego pokoiku na ulicy Krótkiej w Szczawnie. Wkroczył i od razu zajął moje miejsce w foteliku przy oknie.
Dobre serce podpowiadało mi by nie zauważać okruchów zostawianych prze druha wokół stoliczka. Zresztą Paweł nie był szczególnie uciążliwym współlokatorem - jeśli nie liczyć sapania w nocy na sąsiednim łóżku- można było się przyzwyczaić.

Hanna's Theme

Hanna - miała się pojawić później jako właścicielka kolejnej przez nas wynajmowanej stancji , jednak w czasie gdy mieszkaliśmy na Krótkiej tekst "Siedzę w wannie i myślę o Hannie" miał dopisek "Gronkiewicz - Waltz" na pewno . Był jednak to tekst proroczy - jakoż niewiele miesięcy później wynająłem pokój u pani Hanny właśnie...

Paweł's Theme 2

Polityka? Waśnie? Wałesa? Kwaśniewski? Plakaty?Być może a nawet na pewno tak - ale prawdziwa przyczyna naszego rozejścia się wtedy i tam była głębsza. O, zaiste była to przyczyna głęboko w nas leżąca.

Byliśmy nią my- tacy jacy byliśmy. Nie do pojęcia. Nie do przyjęcia.

Rzecz wyglądała - z mojego punktu widzenia tak oto:

Pewnego dnia wróciłem do pokoju. Paweł jak zwykle przygarbiony siedział i całym swoim zwalistym pawłowatym korpusem zdawał się wypełniać całą przez mnie uczciwie i w oczywisty sposób zawłaszczoną przestrzeń. Drażniły mnie tego jego szerokie plecy i ta przykurczona sylwetka pochylona albo nad kolejnym wierszem a może konspektem przygotowywanym w związku z pracą w radiu BRW czy jakimś tam innym.

Być może pochłaniał łapczywie jakś bułę z serem, może siorbał - jak miał w zwyczaju - jakąś lurowatą niedoparzoną herbatkę. Może ... Nie wytrzymałem...

Dość powiedzieć że tego dnia nad przyjacielem wziął górę podły egoista co to siedział przyczajony gdzieś w czeluściach mojej pokręconej osobowości w wyniku czego przygarbiony i jakoś tak smętny i pogodzony z lodowatym losem i kolegą Paweł wyleciał z mieszkanka na Krótkiej.

Milczenie. Cisza. Chłód. Jak w małżeństwie przetrwaliśmy kolejne tygodnie - obojętnie się ignorując spotkawszy przypadkiem na ulicy. Harde usposobienia obu nas wespół z tendencją do wyolbrzymiania i rozdrapywania co rusz i co chwilę dawno zaleczonych ran - długo nie pozwoliły nam się do siebie odezwać. Mieliśmy te swoje 24 i 23 lata i nastukane w główkach jak przystało na kompulsywnych palaczy Pall Malli i depresyjno maniakalnych słuchaczy Marca Almonda.
Paweł zatem wyleciał. Kilka tygodni póżniej - ja też.
Ponownie spotkaliśmy się na Klonowej. ten temat rezerwuję Szanowny Kolega dla siebie. Na Klonowej...

Supron's Theme

Supron? Sądzę że temat Suprona pojawił się później nieco i dotyczył nie podobizny E. Fraser lecz mojego portretu wykonanego techniką mieszaną w manierze prymitywistycznej stylizowanej na dzieła kultury helleńskiej przez jedną z moich ówczesnych uczennic. Oba jednak obrazy - i Supron-ja i E.Fraser - też ja, miały w sobie jakąś szczególnie sugestywną moc estetyczną która tak głęboko zapadła w pamięci Patricka - Pawełka.
Dziękujęmy za pamięć Pawełku!
Dziękujemy Ci - ja z Supronem i Elką Fraser.


Brak komentarzy: