Z Kłodzka do Wałbrzycha jechał kiedyś pociąg, którym podróżowałem co tydzień w jedną i w drugą stronę (w niedzielę o 15.30 do Wałbrzycha , a w piątek o 20.00 do Kłodzka . Linia ta teraz już podobno zlikwidowana (pieprzona rentowność i kapitalizm) jest chyba najpiękniejszą linią kolejową w Polsce. A co tam ! – jest na pewno najpiękniejszą linią kolejową w Polsce. I tą trasę pokonywałem z setkami podobnych mi straceńców dwa razy w tygodniu. Wtedy linia ta nie wydawała mi się jakaś szczególna. Tak jest zawsze, że jak coś się widzi prawie na co dzień to nie robi to wrażenia i tylko czasem kiedy we wrześniu świeciło słońce a pociąg powoli przystawał na stacjach czułem coś nieopisanie pięknego. Wtedy pociąg jechał prawie pusty i można się było napawać widokiem krajobrazów tak teraz brakujących.
W tym pociągu w niedzielę albo czytałem książkę słuchając muzyki z walkmana albo sprawdzałem setki sprawdzianów, które nieopatrznie zrobiłem tydzień wcześniej na praktykach w szkole i musiałem się uporać z ich oceną. Często też „ucinałem bajerę” (jak mawiał wspomniany już Wiciu) z napotkanymi znanymi mi współpasażerami podobnie jak ja jadącymi na studia. Z kolei piątkowy powrót był zwykle jak powrót z wojny stuletniej - po całym tygodniu zajęć, po kilku niezaliczonych kolokwiach czułem się jakbym przegrał z samym Admirałem Nelsonem. I tylko perspektywa weekendu w domu i odpczynku od tego kieratu sprawiała, że chciało mi się jeszcze uśmiechać do kogokolwiek. Do tego bagażu doświadczeń dochodził jeszcze bagaż z rzeczami do wyprania, które wypełniały torbę, w której pewnie zmieściłaby się średniej wielkości armata. Nigdy nie lubiłem plecaków więc taszczyłem tą swoją żółwiową skorupę w jednej ręce, drugą starając się ściszyć muzykę na słuchawkach żeby móc kupić bilet.
Piękne były piątkowe powroty kiedy zbliżało się lato i o dwudziestej nie było już ciemno jak u tego tam w dupie tylko dzień dopiero zbliżał się ku końcowi. Ciepłe powietrze wpadało sobie przez otwarte okno i patrząc na świat zmierzało się ku spokojnym domowym chwilom.
Linia kolejowa z Kłodzka do Wałbrzycha pojawia się w internecie w opisach ludzi i wszyscy są nią zachwyceni. Są na niej wspaniałe dolnośląskie drewniane stacje kolejowe, widok przestronnych pól i coś co powinno być sprzedawane turystom jak najpiękniejsze przeżycia na świecie, a mianowicie mosty. Pociągi często jeżdżą po mostach, ale rzadko jadąc pociągiem można obserwować drzewa z góry, z wysokości kilkunastu metrów. Ten widok jest tak niesamowity, że aż dziwne, że ta trasa nie jest jedną z największych atrakcji turystycznych Polski.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz