Wszystkie wspomnienia o Wałbrzychu nabierają z biegiem lat koloru. Jest go coraz więcej. Nawet wspomnienia złych i trudnych dni są pociągnięte jakby pastelowym odcieniem koloru. Przebijający się przez błotnisty buroszary śnieg autobus odjeżdżający do Szczawna z Placu Grunwaldzkiego w moim wspomnieniu wcale nie jest szary tylko czerwony i pełen kolorowych ludzi. Zatłoczona ósemka powoli wspinająca się na Biały Kamień jest pełna rozmawiających ludzi i przywołuje wspomnienie radości po skończonych zajęciach i zapowiedź chwil wieczornej wolności. Wieczór spędzony w knajpie przy parku jest urzeczywistnieniem powiedzenia „Chwilo trwaj !”: pijemy piwo, pojadamy paluszki, na ekranie zawieszonego nad barem telewizora leci z wyciszonym głosem wideoklip Sheryl Crow. I w tej jednej minucie wiemy, że zawsze będziemy młodzi, wspaniali, piękni, że będziemy przenosić góry z miejsca na miejsce i nigdy nie przestaniemy marzyć.
Wspomnienie wyjazdu do Rzeczki, zabawa, sauna i radość z wolności człowieka, który już nigdy później nie będzie uśmiechnięty w taki sam sposób.
Wszystkie te chwile wracają, kotłują się, znikają nagle i ni stąd ni z owąd przemaszerowują przed oczyma wyobraźni.
Z takich chwil składam się ja, z takich chwil przechowywanych głęboko w środku składa się życie każdego z nas.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz