Miasta niewiarygodnie zapomnianego i nieodkrytego - jakby na przekór swojej urodzie, aurze, pozornie szarej codziennosci skrywającej historię malowaną czernią węgla i zielenią okrywających zbocza Chełmca i Borowej lasów.
poniedziałek, października 30, 2006
Ze wzgórza Giedymina widziałem mój Wałbrzych w dole...
Chciałbym poświęcić - jeśli tylko znajdę choć odrobinę czasu - to miejsce skromne w małym kąciku pełnym kurzu i gratów, moim wspomnieniom - wspomnieniu jednemu właściwie - zwielokrotnionemu latami spędzonymi tam i wtedy, wspomnieniu miasta niezwykłego.
Miasta niewiarygodnie zapomnianego i nieodkrytego - jakby na przekór swojej urodzie, aurze, pozornie szarej codziennosci skrywającej historię malowaną czernią węgla i zielenią okrywających zbocza Chełmca i Borowej lasów.
Miasta którego nie umiałbym zapomnieć. Chcę wrócić spisując kolejne wspomnienia - do Wałbrzycha. Mojego.
Miasta niewiarygodnie zapomnianego i nieodkrytego - jakby na przekór swojej urodzie, aurze, pozornie szarej codziennosci skrywającej historię malowaną czernią węgla i zielenią okrywających zbocza Chełmca i Borowej lasów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Ale czarujesz, Ty tęsknisz za swoją młodością, nie za tym popapranym miastem.U mnie jest podobnie......
Chyba tak ... :-)
T.
Prześlij komentarz